Za kilkanaście godzin będę lądował nieopodal Londynu.
W kieszeni mam 115 funtów, z czego 100 potrzebuję na kaucję i 50 na wynajem rikszy ;)
Moim celem będzie przetrwać w wielkim mieście polegając w jak największym stopniu na swoich siłach i sprzęcie biwakowym - wszak w Londynie też jest zima...
Przekonajcie się razem ze mną, czy miejski survival może stać się nową dyscypliną turystyki ekstremalnej.
Zapraszam do śledzenia blogu,
Piotr Romejko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz