wtorek, 30 listopada 2010

Start

Za kilkanaście godzin będę lądował nieopodal Londynu.

W kieszeni mam 115 funtów, z czego 100 potrzebuję na kaucję i 50 na wynajem rikszy ;)

Moim celem będzie przetrwać w wielkim mieście polegając w jak największym stopniu na swoich siłach i sprzęcie biwakowym - wszak w Londynie też jest zima...

Przekonajcie się razem ze mną, czy miejski survival może stać się nową dyscypliną turystyki ekstremalnej.

Zapraszam do śledzenia blogu,

Piotr Romejko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz