piątek, 10 grudnia 2010

Greenwich, protesty studentow i szalona noc

Taaaak, kiedys mieszkalem jakis kilometr od Greenwich, czesto przejezdzalem przez Blackheath - olbrzymia lake w poblizu obserwatorium, jednak nigdy w samym obserwatorium nie bylem.

Ten blad nalezalo naprawic - wracajac od znajomych wstapilem tam, by stanac jedna noga na polkuli zachodniej, a druga na wschodniej.

Niemalze kazda mapa, nawet ta elektroniczna, i kazdy zegar odnosi sie do tego miejsca - to niezwykle uczucie byc tutaj...

Dzisiejszy dzien byl niezwykly rowniez dlatego, ze glosowana byla podwyzka oplaty za studia z 3000£ do 9000£. Mozecie sobie wyobrazic, ze studenci nie byli tym zachwyceni, zorganizowali wiec olbrzymi protest w okolicy Parlamentu. Policja zamknela jednak wszystkie ulice az do Trafalgar Sq (zapewne obawiajac sie eskalacji demonstracji w tym kierunku). Spowodowalo to praktycznie paraliz centrum miasta.

Efektem ubocznym bylo to, ze zdesperowani ludzie polowali na riksze, gdyz tylko my moglismy w miare szybko przebic sie przez korki. Tak jak zaczalem pierwszego lifta o 22, tak ostatniego skonczylem o 4 rano jezdzac NON-STOP. Nogi bola, ale i ja i inni rikszarze nie mozemy narzekac na zarobek.

Wniosek: na studentow zawsze mozna liczyc (choc nie chcialbym byc w sytuacji angielskich studentow - ta oplata jest coroczna)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz