czwartek, 2 grudnia 2010

Spanko

Jak zapewne zauważyliście w poprzednim poście za bardzo już nie było za co iść do hostelu.

Trzeba sobie radzić inaczej. Mój pierwotny plan zakładał spanie w parku lub wejściu do jakiejś kamienicy, jednak śnieg z deszczem padający tej nocy zmusił mnie do zmiany planów.

Idealnym wyjściem byłoby tzw. social area w bazie:


... ale:


zatem wyjściem okazało się inne miejsce w bazie, gdzieś między rikszami a rowerami:


które miało ten plus, że z survivalem kojarzył mi się grzybek na pobliskich ścianach ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz